Wolność na wysokości 6500 metrów: Łukasz Klein o pasji, pokorze i fladze Szczecinka

2026-02-17 10:33

W świecie wysokogórskich wspinaczy nie chodzi tylko o zdobywanie szczytów, ale przede wszystkim o odnajdywanie siebie w surowych warunkach natury. Łukasz Klein, mieszkaniec Szczecinka, udowadnia, że góry to nie tylko sport, to mistyczna droga i nieustanna walka z własnymi słabościami.

Łukasz Klein podczas wejścia na Aconcaguę

i

Autor: Łukasz Klein/ Archiwum prywatne

Symbol miasta na szczytach świata

Łukasz Klein wszędzie tam, gdzie się wspina, zabiera ze sobą flagę Szczecinka. Jak sam przyznaje, bycie mieszkańcem tego miasta jest dla niego powodem do wielkiej dumy. Flaga ta ma dla niego głębokie przesłanie – otrzymał ją od kogoś wyjątkowego i ma wobec niej ambitne plany.

Moim celem jest tą flagę wynieść na 8000 i oddać ją na WOŚP, żeby ktoś wiedział ile to pracy kosztowało i wyrzeczeń.

Aconcagua: Lekcja pokory i bezpieczeństwa

Ostatnim wielkim wyzwaniem Łukasza była próba zdobycia Aconcagui. Wyprawa pełna dramatycznych zwrotów akcji jeszcze przed wylotem – od kontuzji kręgosłupa po awarie pociągów i karambole na drodze. Mimo tych przeciwności, udało mu się dotrzeć do Argentyny i rozpocząć żmudną aklimatyzację.

Dla Kleina góry to przestrzeń kontemplacji. Najważniejszym momentem wyprawy był dla niego 18-kilometrowy marsz w palącym słońcu:

To jest ten czas dla mnie najważniejszy, kiedy idę, żebym sobie wszystko poukładał w głowie, bo chciałbym, żeby właśnie wchodząc na szczyt, żeby te trybiki zazębiły, abym wszedł z głową czystą.

Mimo ogromnej determinacji, Łukasz musiał podjąć trudną decyzję o odwrocie na wysokości 6500 metrów. Wpływ na to miały ekstremalne warunki pogodowe – nagły atak zimy zasypał namioty śniegiem po kolana – oraz tragiczne wydarzenia w innych grupach, w tym śmierć jednego ze wspinaczy.

Jeśli coś będzie nie tak, po prostu robimy stop i wracamy. I tak jestem z siebie dumny, że udało wejść na 6500 z tą flagą Szczecinka.

Przygotowania i siła zespołu

Wyprawa w góry wysokie wymaga morderczych przygotowań. Łukasz przez trzy miesiące współpracował z indywidualnym trenerem, który był dla niego jak „anioł, który monitorował jego zmagania”. Oprócz kondycji fizycznej, kluczowy okazał się sprzęt, którego waga wynosiła około 30 kg, oraz ludzie.

Klein podkreśla, że w ekstremalnych warunkach nie ma miejsca na egoizm: „Indywidualistów w górach nie ma, bo indywidualiści źle kończą”. Wsparcie zespołu i bliskich jest niezbędne, by przetrwać kryzysy i tęsknotę za domem.

Czego uczą góry?

Zapytany o to, czego nauczyła go ostatnia wyprawa, Łukasz odpowiada krótko: „Pokory. Pokory wobec siebie przede wszystkim”. Góry dają mu poczucie wolności i pozwalają przesuwać własne granice, zgodnie z mottem Krzysztofa Wielickiego: „W górach jest element rywalizacji, ale elementem rywalizacji z własnymi celami, a nie z przeciwnikiem”.

Plany na przyszłość

Choć obiecał rodzinie, że nie będzie już wchodził na wyższe szczyty, pasja okazała się silniejsza. W planach Łukasza są:

  • Technicznie trudny Matterhorn (4400 m)
  • Przełamanie bariery 7000 metrów
  • Zdobycie szczytu ośmiotysięcznego

Łukasz odwiedził nasze studio i opowiedział o swojej ostatniej wyprawie. Posłuchajcie!

Łukasz Klein o ataku na Aconcaguę i kolejnych planach
Ty odpowiesz na pytania, a my ci powiemy, którymi plackami z dodatkami jesteś
Pytanie 1 z 11
Jaki jest Twój ulubiony sposób na rozpoczęcie dnia?